Pracownia na rzecz Wszystkich Istot

Puszcza Białowieska

Rykowisko dla jeleni, nie dla myśliwych

Od sześciu lat każdej jesieni miłośnicy przyrody związani ze Stowarzyszeniem Pracownia na rzecz Wszystkich Istot odwiedzają Puszczę Białowieską w ramach akcji społecznej „Rykowisko dla jeleni, nie dla myśliwych” propagując alternatywny sposób kontaktu z naturą, jakim są bezkrwawe łowy – obserwacje przyrodnicze. Podkreślamy, że każdy ma prawo przyjechać do Puszczy i ją podziwiać w dowolnej porze roku.

Jesienią w polskich lasach ma miejsce jeden z piękniejszych spektakli przyrody. Jest nim rykowisko jeleni szlachetnych, czyli ich spektakularne gody. Wtedy samce jeleni, dotychczas ciche i ostrożne, stają się hałaśliwe i widoczne. Ich celem jest zdobycie partnerki do rozrodu. Nasłuchiwanie głosów ryczących jeleni rozchodzących się w nocnym powietrzu dostarcza niezapomnianych wrażeń. Szczęśliwcy, którzy usłyszą trzask ścierających się poroży lub dojrzą imponujące wieńce ryczących samców doświadczają niezwykłych przeżyć.

  • Rykowisko - festiwal życia

    Większość mieszkańców Polski planujących aktywny wypoczynek najczęściej wybiera góry lub mazurskie jeziora – niezwykła atrakcja Puszczy Białowieskiej pozostaje niedoceniana. W zasadzie jedynymi, którzy regularnie spędzają tu czas, choć ze zgoła innych względów, pozostają myśliwi. Chcemy to zmienić.

    Puszcza jest elementem dziedzictwa narodowego, który nie może być postrzegany jedynie jako rezerwuar zwierzyny łownej. To wyjątkowy w skali światowej skarb natury, który mieszkańcy Zachodniej Europy utracili bezpowrotnie, nam zaś przypadł zaszczytny obowiązek jego ochrony. Unikalny spektakl, jakim jest rykowisko w Puszczy niesie ze sobą niezliczone możliwości.

    Wyjazdy do Puszczy w celu podziwiania przyrody stają się coraz popularniejszym sposobem spędzania urlopów i wolnego czasu. Ludzie coraz częściej dostrzegają, że w szybko pędzącej cywilizacji kilka dni spędzonych na obcowaniu z pierwotną przyrodą może mieć zbawienny wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne. Podobny sposób spędzania wolnego czasu już dawno stał się dobrodziejstwem mieszkańców miejscowości otaczających Biebrzański Park Narodowy.

    Trudno sobie wyobrazić, że sukces ten mógłby nie zostać powtórzony w miejscowościach położonych tuż przy Puszczy Białowieskiej, zwłaszcza, że podziwianie rykowiska jest formą spędzania czasu dostępną dla każdego. Jest tym samym szansą na rozwinięcia turystyki przyrodniczej nie tylko dla gości z kraju, ale i całej Europy. Ma ona także niebagatelny wpływ na zwiększenie świadomości ekologicznej, która pozostaje w społeczeństwie polskim na bardzo niskim poziomie (badania CBOS z 2009 r.).

  • Rykowisko - igrzyska śmierci

    Dotychczasowe działania w ramach akcji „Rykowisko dla jeleni, nie dla myśliwych” wykazały, że polowania często prowadzone są w sposób naruszający prawo. W październiku 2008 roku dzik żerujący przy paśniku na granicy parku narodowego został zastrzelony. Postrzelona łania została wypatroszona już na terenie Białowieskiego Parku Narodowego. Szczególnie drastycznym przykładem łamania prawa w trakcie polowań jest sytuacja z 2010 r. kiedy to myśliwy w Puszczy Białowieskiej zabił ośmioletniego żubra, zwierzę znajdujące się pod ścisłą ochroną i figurujące w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt jako gatunek narażony na wyginięcie.

    Na obszarze Puszczy Białowieskiej zabija się rocznie ponad 700 jeleni, dzików i saren. Przypominamy, że kluczowym celem funkcjonowania Białowieskiego Parku Narodowego i Leśnego Kompleksu Promocyjnego Puszczy Białowieskiej jest zachowanie ciągłości procesów przyrodniczych. Jeden z nich – naturalna selekcja zwierząt kopytnych przez duże drapieżniki, takie jak ryś i wilk, jest, przez polowania, zakłócany. Według licznych badań nadmierne odstrzały zwierząt kopytnych stanowią zagrożenie dla zachowania we właściwym stanie ochrony populacji wilka i rysia, chronionych na mocy Dyrektywy Siedliskowej. Realne skutki oddziaływania polowań na ekosystem nie zostały do chwili obecnej zbadane, a plany, na bazie których odbywają są polowania, oparte są często na nierzetelnych danych. Sytuację tę trzeba zmienić. Uważamy, że polowania powinny odbywać się w ramach dokładnie określanych naukowo kryteriów, które na pierwszym miejscu będą stawiały ochronę przyrody.

    W Nadleśnictwie Białowieża dochodziło również do nieprawidłowości związanych z dopełnieniem formalności dotyczących rejestracji strzelonej zwierzyny oraz przypadków lekceważenia prawa, czego przykładem może być poruszanie się samochodem po terenie BPN w celu wypatroszenia jelenia zastrzelonego tuż przy jego granicy oraz wykonywanie polowania tuż przy granicy rezerwatu. Jedynym usprawiedliwieniem tego ostatniego podanym przez polującego okazała się jego rozrywka. Wpisuje się tu także strzelanie „na wiwat”, mające na celu jedynie przywołanie uczestników akcji. Ta szczególnie pojmowana „zabawa w kotka i myszkę” została nazwana przez myśliwego przestrzeliwaniem broni, co z kolei w myśl prawa łowieckiego jest poza strzelnicą niedozwolone. Niepokój budzi także uzasadnione podejrzenie ustawiania tabliczek zakazujących wstępu do ostoi zwierząt (miejsc o warunkach sprzyjających egzystencji gatunków rzadkich lub zagrożonych wyginięciem) w miejscach będących w rzeczywistości łowiskami.

    Kontrowersyjna pozostaje również możliwość umieszczenia lizawek dla zwierząt kopytnych (słupków będących źródłem soli) na terenie rezerwatów, głównie rezerwatu Lasy Naturalne Puszczy Białowieskiej, oraz umiejscawianie ich bezpośrednio przy użytkowanych drogach, co może zwiększać ryzyko kolizji zwierząt z pojazdami. Nasz sprzeciw budzi również umieszczanie punktów dokarmiania zwierzyny w bezpośrednim sąsiedztwie ambon. W trakcie akcji otwarcie przeciwstawiamy się łamaniu prawa i zwracamy na nie uwagę opinii publicznej.

    Od wielu lat ze szczególnym niepokojem obserwowaliśmy polowania w otulinie Białowieskiego Parku Narodowego. Jest to strefa ochronna otaczająca park, wyznaczona w celu zabezpieczenia go przed zagrożeniami zewnętrznymi wynikającymi z działalności człowieka. Głównie dzięki działaniom Stowarzyszenia 5 kwietnia 2011 r. Minister Środowiska podpisał rozporządzenie w sprawie ustanowienia strefy ochrony zwierząt łownych w otulinie Białowieskiego PN.

  • Rykowisko - konflikt interesów

    Nasze działania mające na celu ochronę zwierzyny i otwarcie Puszczy dla miłośników przyrody spotykały się z oporem środowisk myśliwskich oraz organów państwowych. Obrońcy przyrody wiele razy byli narażani na agresję słowną ze strony najbardziej zainteresowanych udanymi łowami osób. Pojawiły się także groźby – jedna z grup obserwujących jelenie usłyszała, że przebywanie w lesie jest niebezpieczne oraz że „szkoda umierać młodo”.

    Znamiennym incydentem jest ten, jaki spotkał Adama Bohdana, przyrodnika zajmującego się badaniem puszczańskich porostów. 30 września 2011 r. w Puszczy Białowieskiej został zatrzymany przez Straż Graniczną. Poinformowano go o obowiązującym zakazie przebywania w lesie w godzinach porannych i wieczornych w związku z odbywającą się wówczas regulacją populacji zwierzyny. Zatrzymania dokonano w pobliżu granicy Białowieskiego Parku Narodowego na Kosym Moście, podczas przekraczania przez zatrzymanego granicy parku narodowego. Musi dziwić, dlaczego tak umotywowany zakaz wprowadzono w miejscu, gdzie nie powinno się prowadzić polowań – w Białowieskim PN polowania są bowiem zabronione. Zakaz nie powinien być także egzekwowany przez Straż Graniczną, której głównym zadaniem jest pilnowanie granicy państwa, a nie zabezpieczanie polowań z polecenia miejscowego nadleśniczego. Jak się okazało kuriozalny zakaz został wyegzekwowany na podstawie dokumentu podpisanego przez nadleśniczego Nadleśnictwa Białowieża.

    Nie ma żadnych wątpliwości, myśliwi mimo, że chcą sprawiać zupełnie inne wrażenie („Goście w łowisku”, Łowiec Polski, nr 10/2011), nie życzą sobie obecności postronnych osób na obszarach polowań. Wynika to również z chęci ukrycia nadużyć – np. nie wywiązania się z likwidacji wszystkich urządzeń łowieckich w granicach rezerwatów przyrody.

    Sprawę Adama Bohdana Rzecznik Lasów Państwowych wyjaśnił jako efekt nadinterpretacji wytycznych, nie ulega jednak wątpliwości, że owe „nadinterpretacje” są myśliwym na rękę.

    Przykładem palącej potrzeby zmiany świadomości społecznej dotyczącej korzystania z przyrody lasu stał się przypadek Romana Sołowianiuka – ornitologa z Hajnówki, który został niesłusznie oskarżony przez leśników o złośliwe płoszenie zwierząt w trakcie obserwacji ornitologicznych prowadzonych w Puszczy Białowieskiej. Do Nadleśnictwa Hajnówka wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia wykroczenia. We wrześniu 2010 r. w trakcie obserwacji ornitologicznych chłopak był zatrzymywany przez leśników i Straż Leśną, którzy prowadzili myśliwych na polowanie. Romkowi został postawiony zarzut złośliwego płoszenia zwierzyny, musiał wziąć udział w uciążliwym postępowaniu sądowym, który ostatecznie zakończył się korzystną dla młodego przyrodnika decyzją Sądu.

    Fragment uzasadnienia wyroku sądowego w sprawie Romka stanowi kwintesencję tego, w jaki sposób należy myśleć o lasach „lasy są ogólnodostępnym dobrem publicznym. Nie jest dopuszczalne występowanie przez nadleśniczego wobec osób, które się w nim znajdują. Nie jest dopuszczalne by ograniczano ruch po tych lasach, niezależnie od tego czy istnieje konkurencja dóbr, które reprezentują myśliwi”. Wyrok sądu podkreśla, że za wejście do lasu i podziwianie przyrody nie można ponosić odpowiedzialności karnej.

  • Rykowisko - piękno dzikiej przyrody

    Rykowisko jest niestety również okresem wzmożonych polowań na te zwierzęta.Myśliwi korzystają z faktu, że byki noszące okazałe poroża stają się mniej ostrożne i łatwe do podejścia. Z danych statystycznych wynika, że podczas rykowiska zabijana jest większość samców jeleni, przeznaczona do odstrzału w ramach rocznego planu łowieckiego. Rykowisko to także możliwość dobrego zarobku – odstrzał byków sprzedawany jest myśliwym z zagranicy w ramach polowań dewizowych.

    Fakt polowania na jelenie, które podczas rykowiska całą energię i uwagę poświęcają przedłużeniu swojego gatunku, budzi liczne kontrowersje natury etycznej, także w środowisku myśliwych. Podobne wątpliwości stały się przyczyną, dla której wiele gatunków łownych zostało objętych ochroną w czasie przypadającym na gody i wydawanie na świat potomstwa. Zakaz polowań podczas jelenich godów funkcjonuje już w kilku krajach Europy Zachodniej, np. w Hiszpanii.

    Celem łowiectwa według statutu Polskiego Związku Łowieckiego jest m.in. ochrona przyrody. W praktyce jednak istnieją przesłanki naukowe wskazujące na możliwość negatywnego wpływu polowań na przyrodę poprzez zubożanie bazy żerowej drapieżników, niepokojenie zwierząt w ostojach, zabijanie zwierząt chronionych błędnie rozpoznanych jako łowne. Ponadto brak analiz, które mogłyby stwierdzić, że gospodarka łowiecka pozostaje bez wpływu na chronione gatunki i siedliska. Kwestia ta nabiera szczególnego znaczenia zwłaszcza na terenach cennych przyrodniczo, głównie Puszczy Białowieskiej – perły polskiej przyrody.

    Piękno rykowiska oraz fakt, że nasza wiedza o wpływie polowań na przyrodę jest zbyt mała, by wykluczyć, że jest to wpływ negatywny, są powodem powstania społecznej kampanii „Rykowisko dla jeleni, nie dla myśliwych”. Jej celem jest popularyzowanie jelenich godów nie jako ukoronowania sezonu łowieckiego, ale jako niezwykłego misterium przyrody, wartego podziwiania jako atrakcji turystyczno-przyrodniczej. Ponadto kampania ma doprowadzić do merytorycznej debaty na temat realnego oddziaływania gospodarki łowieckiej na przyrodę.